REFERAT MISYJNY OJCÓW FRANCISZKANÓW

PROWINCJI ŚW. JADWIGI

List O. Sebastiana Unsner

SEBASTIAN UNSNER, P. O. BOX 27, DOWA, MALAWI

Grudzień 2017

Drodzy Krewni, Przyjaciele, Współbracia, Ludzie Dobrej Woli!

Witam Was ponownie z Dowa w Malawi. Kończy się Adwent, za kilka dni będziemy obchodzić przepiękne święta Bożego Narodzenia, a ja mam nadzieję, że zdołam wysłać ten list, via E-mail, jeszcze w tym tygodniu. Bedzie to zależało od wielu czynników, a przede wszystkim od tego, czy będzie prąd i czy Internet na poczcie będzie działał. W naszym domu nie mamy takich wielkich problemów z prądem, jak w ubiegłym roku, ponieważ w maju, dzięki pomocy dobrych ludzi, zainstalowaliśmy kolektory słoneczne.

Rozpoczęła się kolejna pora deszczowa, chociaż nie wszędzie w tym samym czasie. Nawet na terenie naszej parafii są rejony, gdzie ludzie już plewią, a w innych rejonach dopiero sieją. Nasza parafia nie jest wcale taka duża, jeśli chodzi o powierzchnię. Niestety, deszcz przyniósł także szkody, a nawet śmierć. Kilka dni temu, z soboty na niedzielę, w kilku dzielnicach Lilongwe (Stolica Malawi) zatopionych i zniszczonych zostało ponad 200 domów. Zginęło przynajmniej sześć osób. Intensywny deszcz padał tam przez kilka godzin. Około 20-tej wieczorem przyszła wielka fala wody i błota, która spowodowała te zniszczenia. W tym samym czasie u nas, niecałe 60 kilometrów od Lilongwe, było sucho.

Cud, który zdarza się każdego roku, miał miejsce i w tym roku: kilka dni po pierwszym deszczu było już zielono. Pomimo tego, ze ludzie są zajęci praca w polu, staram się nie zwalniać tempa w pracy duszpasterskiej, aby nasi parafianie byli jak najlepiej przygotowani do świat Bożego Narodzenia. Nie mogę narzekać, bo nawet, gdy odprawiam Msze św. w stacjach w ciągu tygodnia, to frekwencja jest dobra. Nasi parafianie nie mieli w tym roku wiele okazji do uczestniczenia we Mszach św. w swoich stacjach, ponieważ od początku Wielkiego Postu, o czym niektórzy z Was już wiedza, jestem sam w parafii. Staram się jednak, jak mogę, żeby nie czuli się opuszczeni. Są różne okazje do tego, żeby odprawić Msze św., jak np.: pogrzeby, śluby, rocznice śmierci, poświecenie nagrobków na cmentarzu (co staje się tutaj coraz bardziej popularne, zwłaszcza wśród lepiej usytuowanych), a nawet ustanowienie w wiosce nowego wodza wioski. W czymś takim uczestniczyłem w tym roku cztery razy, bo wodzami wiosek zostali wybrani nasi parafianie. Z tej okazji poprosili o Msze św., żeby ta uroczystość miała religijny charakter. Okazji do odprawienia Mszy św. jest zatem wiele, ale nie zawsze starcza czasu na wszystko. Jest też kancelaria parafialna (dwa razy w tygodniu) oraz różne spotkania, zebrania i szkolenia, które są organizowane w parafii i w diecezji.

W tym roku postanowiliśmy policzyć naszych parafian. Podczas zebrania rady parafialnej w połowie tego roku, gdy poruszyliśmy ten temat, entuzjazm był wielki. Po zaproponowaniu, żeby to zrobić w ciągu jednego miesiąca, niektórzy liderzy byli oburzeni, że potrzeba na to aż tak dużo czasu. Zostaliśmy jednak przy jednym miesiącu. Tym miesiącem był wrzesień. Niektórzy z tych, którzy się oburzali, nie przynieśli do dzisiaj spisu parafian ze swoich stacji. Entuzjazm jest wielki w wielu sprawach, ale brakuje często woli kontynuacji. To widać np. wśród naszych parafian, których chrzcimy co roku w Wielka Sobotę. Radość z tego wydarzenia jest wielka, ale trwa ona bardzo krótko. Potem jest powrót do codziennego życia i zapomina się szybko o tej radości. Jest jednak także wielu takich, którzy wiedzą o co w tym wszystkim chodzi. Na tych można liczyć. Są zawsze chętni do pomocy.

W tym roku udało nam się sfinalizować w parafii kilka spraw, które odkładaliśmy na lepsze czasy. Okazało się, że te lepsze czasy były właśnie w tym roku. Pomalowaliśmy m.in. kościół parafialny, wyremontowaliśmy salę parafialną, odnowiliśmy dom, w którym mieszkają katechiści, gdy przebywają tutaj w Dowa, zbudowaliśmy dla nich nową ubikację (na zewnątrz). Nie udało nam się skończyć budowy muru wokół posiadłością należącej do parafii. Nie mieliśmy na to dosc funduszy. Dzięki pomocy Stowarzyszenia Przyjaciół Misji Franciszkańskich i Ośrodka Misyjnego na Górze Św. Anny, a także innych organizacji, doprowadziliśmy do końca budowę biura dla dyrektora i nauczycieli w szkole podstawowej w stacji Mzukwa, kupiliśmy materiał (deski i blachę falistą) na dach nowego budynku szkolnego (dwie klasy) w stacji Mtenthera i kupiliśmy też ławki dla tej szkoły. Poza tym kupiłem też dla innych szkół książki, zeszyty, długopisy, kredę i inne przybory szkolne. Pomagam tez około 20-stu uczniom szkół średnich opłacać naukę. Mogę to robić, jak już wspomniałem, tylko dzięki pomocy dobrych ludzi, którzy wspierają te działania. To wszystko jest trochę uciążliwe, ponieważ dla mnie jest to dodatkowa praca, ale widzę, że jest to bardzo potrzebne. Nauka daje nadzieję na lepszą przyszłość.

W przyszłym roku chciałbym odnowić i upiększyć kilka kościołów w naszych stacjach, a jeden zbudować od podstaw. Na początku tego roku wichura zerwała polowe dachu i zniszczyła też częściowo kościół w stacji Kambola. Ludzie w tej stacji zebrali trochę pieniędzy i odbudowali ten kościół, trochę go powiększając, ale nie starczyło pieniędzy na dach. Deski i blacha falista są bardzo drogie. Mamy nadzieje, że to co już zostało zrobione, nie będzie zniszczone podczas tej pory deszczowej. W stacji Magwero potrzebny jest nowy kościół, bo stary grozi zawaleniem się. Zobaczymy co uda się z tego zrobić. To będzie zależało także od tego, czy otrzymam jakaś pomoc. Parafianie tez pomagają, jak potrafią. W czasie dożynek parafialnych ofiarowali prawie 800 worków (50 kg) ziarna kukurydzianego. Przechowujemy to ziarno, bo ceny skupu są nieprzyzwoicie niskie. Mamy przez to trochę problemów finansowych w parafii, ponieważ to ziarno to jeden z ważnych składników naszych dochodów. Liczymy na to, że w styczniu albo w lutym przyszłego roku ceny będą lepsze.

W tym roku zostały utworzone trzy nowe stacje misyjne, co jest znakiem, że parafia rośnie. 25 lat temu, gdy rozpoczynaliśmy pracę duszpasterską w Dowa, było tych stacji osiem. Teraz jest ich, razem z dwoma stacjami w Obozie dla Uchodźców w Dzaleka, 22. Br. Stanley, jedyny nasz kleryk studiujący teologię w Nairobi, został w tym roku wyświecony na diakona. Jest zatem nadzieja, że w przyszłym roku będziemy mieli świecenia kapłańskie w Malawi. Drugi kleryk, Amos, jest na drugim roku filozofii w Lusace. Dwaj kandydaci z naszej parafii rozpoczną w lutym przyszłego roku studia w Wyższym Seminarium Duchownym. Dziewczyna z obozu w Dzaleka, teraz S. Fidelite, złożyła w listopadzie śluby wieczyste w Zgromadzeniu Sióstr Karmelitanek. Cos się dzieje. Jesteśmy za to wszystko bardzo wdzięczni Panu Bogu. Jestem także wdzięczny Wam wszystkim za wszelką pomoc, a szczególnie za modlitwę.

Radość, płynąca z Narodzin naszego Pana Jezusa Chrystusa, miłość Boża i Jego błogosławieństwo oraz pokój, który obwieścili Aniołowie pasterzom i wszystkim ludziom dobrej woli, niech będą z Wami podczas Świąt Bożego Narodzenia i w całym Roku 2018. Szczęść Boże.

Pamietający w modlitwie, Sebastian, misjonarz w Malawi.